niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 1

  I kiedy czasem pomyślicie, że wasze życie jest nudne i bez żadnych kolorów. Kiedy nie będzie przypominać ciekawej historii romantyczno-detektywistycznej, przeczytajcie moją historię. Wszystko zaczęło się bardzo normalnie a wręcz nudno, ale koniec był zupełnym przeciwieństwem.... a może ta historia nigdy nie będzie miała końca?
  
 Jak zwykle spóźniona wstałam i w zadziwiająco szybkim tempie wzięłam prysznic, później założyłam spodnie i koszulkę z nadrukiem ''Icy coffee shop'' złapałam torebkę i pognałam na metro. Mój tata Bob pewnie już zajmował swoją stałą posadę za biurkiem niszczącej zdrowie i psychikę korporacji w której zajmował się marketingiem i reklamą, do prawdy nie wiem jakim cudem go przyjęli. Bob to taki typ człowieka, któremu wystarczy jedna para spodni, dwie bluzki i kurtka i założę się że to dlatego od śmierci mamy jest sam, ale skoro jemu to nie przeszkadza to chyba dobrze.
 Gdy dojechałam pod ruderę zwaną kawiarnią,  w której od niedawna pracuję i otwarłam drzwi zobaczyłam mojego przyjaciela Liama. Umiejętności kulinarne, wokalne i aktorskie to tylko niektóre z jego wszystkich zdolności, ale w tym brunecie zdecydowanie najlepsze jest jego wielkie serce z czym zgadzają się wszyscy, którzy go poznali.
- Cześć Liaś!- wesoło krzyknęłam na powitanie, a widząc go z nie najszczęśliwszą miną posłałam mu wielki uśmiech.
- spóźniona, znowu, to chyba twoja  tradycja –zaśmiał się – zrobić ci śniadanie, może jajecznica hmn?
- idealnie – odpowiedziałam kierując się w stronę blatu. Payne zawsze mógł mi szykować śniadania, bo do naszej kawiarenki nie przychodził nikt, poza szefem, swoją drogą straszny z niego bufon (dobrze, że on tego nie słyszy). ‘Kawiarnia’ leży na skraju miasta, budynek nie należy do najciekawszych miejsc w Londynie, lekko obdarte mury pokryte graffitti, w środku nie jest jeszcze najgorzej, a nawet całkiem nieźle. Ściany są zielonego, lekko wyblakłego już koloru, w ciasnym pomieszczeniu znajduje się parę stolików i blat, przy którym właśnie stoję i szykuję sobie kawę.
- proszę, oto pani zamówienie –zachichotał brunet, kładąc przede mną talerz jajecznicy z pomidorami, pachnącej wybornie.
- ależ dziękuję – wzięłam się za  powolne jedzenie, ponieważ nie szykował się dzisiaj pełen emocjonujących przeżyć dzień, właściwie jeśli żaden klient nie przyjdzie to do zamknięcia będziemy grali w karty i słuchali muzyki z trzeszczącego radia. Można więc powiedzieć dzień jak co dzień.
                                                                        *

Godzinę przed zamknięciem Liam robił coś w kuchni a ja czytałam starą gazetę, którą znalazłam przy sprzątaniu pod blatem. Nagle drzwi otworzyły się i zatrzasnęły z hukiem, zdezorientowana podniosłam głowę w górę, by tam napotkać przeszywające niebieskie spojrzenie, blondyna zdejmującego kaptur ciemnej bluzy.
- Cześć – usiadł na krześle przy blacie, podpierając twarz rękoma
- um..Cześć – podałam mu menu – proszę
- dzięki, ale to nie jest potrzebne, chcę czarną kawę- kiedy wyjmowałam kubek z szafki czułam na sobie jego spojrzenie co nie pomagało mi się skupić w pracy i znając moje ‘szczęście’ można było przepuszczać, że tak się właśnie skończy. Upuściłam kubek z piskiem godnym pozazdroszczenia, aktorom z horrorów.
- Lila! co się stało?! – do środka wpadł Liam, ale widząc blondyna całkowicie o mnie zapomniał i spoważniał, tamten chyba to wyczuł bo przestał dusić śmiech (ze mnie!) i spuścił głowę w dół. Później Payne jak na prawdziwego dżentelmena przystało pomógł mi się pozbierać i zajął się zamówieniem, podczas gdy ja zamiatałam szczątki kubka z podłogi.
- kawa- odpowiedział Liam i pociągnął mnie za sobą na kuchnię.
- czy coś ci zrobił? –wybuchnęłam głośnym śmiechem – mówię poważnie – dodał nadal lekko ściszonym głosem
- daj spokój, co miał mi zrobić? Wiesz że jestem niezdarą.
- ale to przecież ON! –powiedział tym razem głośniej
- powinieneś najpierw wyjaśnić mi co to za ON, bo dalej nie wiem o co ci chodzi –zmarszczyłam brwi.
- powiem tylko tyle NIALL HORAN –spojrzałam na niego zdezorientowana, więc ciągnął dalej- kradzieże, rozboje, podpalenia
- to bandyta? –szepnęłam z dramatycznie
- na to wygląda- Liam wychylił się, aby sprawdzić czy on nadal tam jest, ale już go nie było.
- problem sam opuścił nasze miejsce pracy więc możemy skończyć już, zamknąć drzwi i wrócić do domu wcześniej –zaproponowałam, brunet przytaknął.

‘Po problemie ‘ – pomyślałam, a to był błąd bo właśnie teraz problemy się zaczynały i nikt nie miał na to wpływu , a już na pewno nie mała, szarooka nastolatka taka jak ja.
                                                                       *
Kiedy byłam już w domu zadzwonił tata, że spotkanie mu się przeciągnie i wróci bardzo późno, tak więc poszłam do kuchni i szykowałam dla siebie miskę płatków. Wzięłam ją na górę, do sypialni i włączyłam telewizor, właściwie najlepszą opcją było pozostawienie jakiegoś durnego serialu familijnego. Kończąc płatki i mentalnie rzygając drętwym serialem usłyszałam hałasy dobiegające z zza okna. Podniosłam roletę i o mało co nie dostałam zawału serca, przed domem zauważyłam jakąś postać w ciemnej bluzie lub kurtce (nie to było w tej chwili najważniejsze!) szybko zasunęłam roletę a odwracając się moim oczom ukazał się Niall (jak on to do diaska zrobił?!), cały przemoknięty, ale tym razem lekko się uśmiechał,
-Witaj piękna, jestem Niall, jak dobrze, że zdążyłem wejść przed twoim tatą- zdjął bluzę i rzucił ją na ziemię, podczas gdy ja zwyczajnie stałam jak kołek (zrób coś, on jest bandytom!)
- powinieneś wyjść – ośmieliłam się odezwać, on jak gdyby niczego nie słysząc położył się na moim łóżku 
– Lilianne, śliczne imię 
-Lila – poprawiłam go
- chyba nie masz zamiaru się na mnie dąsać jak mała dziewczynka? – wstał i powoli szedł w moim kierunku i z każdym jego krokiem w przód, robiłam krok w tył aż napotkałam blokadę w postaci ściany.

- jesteś taka słodka i niewinna – zachichotał dotykając zimną, zmarznięta dłonią mojego policzka, a kiedy to robił na całym ciele pojawiła się gęsia skórka, ale jakiejś cząsteczce mnie ten dotyk nie przeszkadzał, a wręcz niedorzecznie i niewytłumaczalnie  bardzo się podobał.
________________________________________________
I jak? to pierwszy rozdział tego opowiadania, mam nadzieje, że spodoba się wam ono na tyle, iż będziecie chcieli czytać dalej. 
Chcesz być informowana/any o nowym rozdziale? świetnie nic prostszego wystarczy, że zostawisz poniżej swoją (@) nazwę z tt w komentarzu. <33
mój tt ---- @luvmyhoranxoxo
Do następnego!

Szablon by S1K